|
Blog > Komentarze do wpisu
Chcę mieć lotnisko z Aarhus
Prezydent Kielc i lokalne media, w tym „Gazeta”, rozkręcają walkę o budowę lotniska. Powód - Komisja Europejska zapowiedziała, że tej inwestycji nie sfinansuje. Nie byłem zwolennikiem budowy lotniska „Kielce -Obice” za wszelka cenę, a takie argumenty pojawiały się do tej pory. Uważam i uważałem, że lepiej najpierw wybudować drogi i dojechać do lotniska, a nie inwestować w budowę lotniska w polu, zapominając o drogach w całym regionie. Teraz jednak sytuacja wygląda inaczej - drogi będziemy mieć, bo tak zdecydował samorząd i UE dała na to pieniądze. Dlatego uważam, że warto dodatkowo powalczyć o lotnisko, tym bardziej, że sporo pieniędzy już wydano na przygotowania. Jak ważne jest lokalne lotnisko przekonałem się w Aarhus. Lotnisko, jako jeden z głównych atutów duńskiego miasta wymienił Nicolai Wammen, burmistrz Aarhus. - Mamy dobrą lokalizację i sieć komunikacyjną. W efekcie bardzo łatwo tu dotrzeć i chętnie będziemy robić interesy np. z polskimi biznesmenami - zachęcał Wammen. Rzeczywiście Aarhus to jedno z najlepiej skomunikowanych miast, nie tylko w Danii. To olbrzymi port (głównie towarowy, ale również odpływają z niego promy), do miasta dochodzi autostrada, a pociągiem w 3 godzin można dojechać do Kopenhagi. Mimo takiej komunikacji, Aarhus ma również lotnisko. Jak bardzo jest potrzebne przekonałem się już podczas dojazdu. Na lotnisku w Kopenhadze byłem w czwartek późnym wieczorem i złapałem jeden z ostatnich lotów do Aarhus. Mimo że lot trwał tylko około 25 minut, to 100 miejscowy McDonnell Douglas należący do SAS był niemal pełny. Zaskoczyło mnie, że spora część pasażerów to rodziny z małymi dziećmi. - One lepiej znoszą taką podróż niż samochodem - mówi Maria, która do Aarhus wracała od rodziny w Kopenhadze. Jeszcze więcej pasażerów było w samolocie, którym wracałem w do Kopenhagi 10 dni później. Tym razem byli to w większości obcokrajowcy, którzy wracali z jakiegoś sympozjum naukowego. Samo lotnisko leży około 40 km od miasta. Można tam dojechać dobrze utrzymana drogą, autobusem lotniskowym w około 45 minut. Lotnisko Aarhus jest określane w przeglądach portów lotniczych jako niewielkie. Ma dwa pasy o długości 3 kilometry i jeden terminal. Może obsługiwać m.in. Boeingi 767 ER i utrzymuje regularne połączenia m.in. do Kopenhagi, Oslo, Sztokholmu, Goteborga i Londynu. Poza tym sporo lotów to połączenia do miejscowości turystycznych nad Morzem Śródziemnym. W zeszłym roku obsłużyło 600 tysięcy pasażerów. To niezły wynik, skoro z liczącego około 280 tys. mieszkańców Aarhus do drugiego największego lotniska w Danii, w Billund, jest około 100 km. Na koniec ciekawostka. Lotnisko w Aarhus ma podobną historię jak fontanna na kieleckim Rynku. Jego budowę zapoczątkowali Niemcy, podczas okupacji w 1943 roku. Zakończono już po wojnie i w 1946 roku uruchomiono regularne loty do Kopenhagi. Potem lotnisko było wielokrotnie modernizowane, żeby mogło obsługiwać coraz większe odrzutowce pasażerskie. Największą modernizację przeszło w 1981 roku, gdy uruchomiono obecny terminal pasażerski. Szkoda, że w Kielcach Niemcy większego lotniska nie zbudowali.czwartek, 15 listopada 2007, marcin.sztandera
|
|
Uważam, że lotnisko jest u nas bardzo potrzebne i dałoby nam dużo dobrego. Kielce zaczęły by sie liczyć na mapie Polski i nie tylko.